Forum Świat Scrabble - scrabble w Polsce, turnieje scrabble

Tutaj dyskutujemy na temat scrabble.
Teraz jest Pn maja 25, 2020 10:01 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Pn cze 07, 2010 1:56 pm 
Offline

Dołączył(a): Pt kwi 25, 2008 7:44 am
Posty: 172
Lokalizacja: Kraków/Warszawa/Bydgoszcz
Imię: Michał
nazwisko: Musielak
Na tegorocznych mistrzostwach skład mieliśmy teoretycznie słabszy niż w poprzednich trzech złotych latach. Z różnych przyczyn z reprezentacji wykruszyli się kolejno McOO, pavkaa i Grzesiek, tak więc średni ranking pierwszego składu sytuował nas na liście startowej dopiero na czwartym miejscu. Przed nami był absolutny faworyt turnieju - wrocławska "Siódemka" (z liderem i wiceliderem rankingu), oraz mocne drużyny Rumii i Krakowa. Tak więc wydawało się, że już samo miejsce na podium będzie sukcesem. Tymczasem... Ale może lepiej będzie po kolei.

Mecz pierwszy - "Macaki" II Warszawa
Na pierwszy ogień poszedł bratobójczy pojedynek z naszą drugą drużyną. Mecz okazał się być bez większej historii, bo po dwóch seriach prowadziliśmy aż 7-1. W dwóch ostatnich seriach padły już tylko dwa remisy, ale i tak wynik 11-5 był satysfakcjonujący, martwiła jedynie słabsza forma robkama, który nie wygrał żadnej partii. Na szczęście skutecznie nadrobiła to cała reszta drużyny, wśród której wszyscy zagrali nieźle. W innych meczach niespodzianką było zaledwie minimalne zwycięstwo Wrocławia nad najsłabszą drużyną mistrzostw czyli Łodzią II, natomiast Kraków rozpoczął znakomicie, rozgramiając swoje rezerwy aż 13-3.

Wynik: 11-5
    Michał Musielak 1 1 1 1 , bilans 4-0
    Przemek Rybicki 1 1 - 1 , bilans 3-0
    Stanisław Rydzik 1 1 0 - , bilans 2-1
    Robert Kamiński 0 - 0 0 , bilans 0-3
    Rafał Wesołowski - 1 1 0 , bilans 2-1


Mecz drugi - "Siódemka" Wrocław
W drugiej rundzie czekał na nas stuprocentowy faworyt do złota, naszpikowany gwiazdami (także spoza klubu :P ). Zaczęliśmy znakomicie - w pierwszej serii wygraliśmy 3-1, przegrał jedynie Robert (czwarta porażka pod rząd!), natomiast niżej podpisany miał dzień - nomen omen - konia, kładąc Adamowi Szukalskiemu dwie dziewiątki (NITUJEMY, CZARN(U)LI) i wygrywając aż 642-384. W kolejnej serii robkam siedział na ławce, a drużyna zremisowała 2-2, natomiast w trzeciej serii role się odwróciły - wygrał tylko Robert, a reszta przegrała, w związku z czym przed ostatnią serią był remis 6-6 i wydawało się, że będzie bardzo ciężko. Na ławkę odesłano (a właściwie odesłał się sam) Konia i okazało się to strzałem w dziesiątkę - ostatnią serię wygraliśmy 4-0! Radość była potrójna - po pierwsze sami wygraliśmy mecz, po drugie odebraliśmy punkty groźnemu rywalowi, po trzecie odebraliśmy punkty drużynie nazbyt pewnej siebie, żeby nie powiedzieć: zarozumiałej. Takiego początku chyba nikt się nie spodziewał. Inny faworyt, "Mikrus", niespodziewanie zremisował z drugą drużyną Krakowa, natomiast pierwszy garnitur "Ghosta" ograł nasz drugi garnitur i po dwóch rundach to właśnie Górkowie and co. objęli prowadzenie.

Wynik: 10-6
    Michał Musielak 1 1 0 - , bilans 6-1
    Przemek Rybicki 1 0 0 1 , bilans 5-2
    Stanisław Rydzik 1 1 0 1 , bilans 5-2
    Robert Kamiński 0 - 1 1 , bilans 2-4
    Rafał Wesołowski - 0 - 1 , bilans 3-2


Mecz trzeci - ŁMKS II Łódź
Ostatni mecz pierwszego dnia nie zaliczał się do tych najtrudniejszych. W pierwszej serii znów pauzował Koń, wszak drużyny wygrywającej do zera się nie zmienia, i znów drużyna wygrała do zera. W drugiej serii znów kapitan chciał się odesłać na ławkę, ale drużyna nie pozwoliła, co zaowocowało remisem 2-2, a w trzeciej serii, znów bez Konia, wygraliśmy 4-0. Śmiałem się, że jak beze mnie mają ciągle wygrywać 4-0, to ja z miłą chęcią zostanę do końca turnieju na ławce, ale w ostatniej serii, z uwagi na to, że mecz był już rozstrzygnięty, pauzował gościu, co nie przeszkodziło nam wygrać 3-1. Oprócz zwycięstwa cieszył też fakt, że - jak się wydawało - rytm gry odnalazł Robert, a reszta drużyny ciągle grała bardzo pewnie. W innych meczach faworytów bezproblemowo wygrały zespoły z Krakowa i Rumii, a Wrocław znów odniósł jedynie minimalne zwycięstwo.

Wynik: 13-3
    Michał Musielak - 0 - 1, bilans 7-2
    Przemek Rybicki 1 - 1 1 , bilans 8-2
    Stanisław Rydzik 1 1 1 - , bilans 8-2
    Robert Kamiński 1 0 1 1 , bilans 5-5
    Rafał Wesołowski 1 1 1 0 , bilans 6-3


Mecz czwarty - "Mikrus" Rumia
Drugiego dnia na początek czekał nas bardzo trudny dzień z "mikrusami", wśród których był "trochę nasz" Miłosz. Zaczęliśmy fatalnie, przegrywając w dwóch pierwszych seriach po 1-3. Z nożem na gardle w trzeciej serii odkuliśmy się, wygrywając 3-1 (trochę szczęśliwie, bo Miłosz przegrał z uwagi na błędne wykreślenie liter) i wynik pozostawał sprawą otwartą. Niestety, w ostatniej rundzie, grając w teoretycznie najsilniejszym składzie, tylko zremisowaliśmy, co było równoznaczne z przegraniem meczu. Do remisu w całym meczu brakowało nam tylko jedno zwycięstwa, jak się okazało później - najważniejszego zwycięstwa... W pozostałych meczach w końcu odnalazł się Wrocław, gromiąc naszą drugą drużyną, pewnie też ciągle punktował Kraków, który jednak w trzech ostatnich rundach czekały trzy najtrudniejsze mecze (i jak się miało okazać: za trudne).

Wynik: 7-9
    Michał Musielak 0 1 1 1, bilans 10-3
    Przemek Rybicki 0 - 0 1 , bilans 9-4
    Stanisław Rydzik 1 0 1 0 , bilans 10-4
    Robert Kamiński 0 0 - 0 , bilans 5-8
    Rafał Wesołowski - 0 1 - , bilans 7-4


Mecz piąty - "Ghost" II Kraków
Żeby pozostać w grze, trzeba było w dwóch kolejnych rundach pokonać zespoły teoretycznie słabsze, a w ostatniej rundzie pokonać mocny Kraków I. Tymczasem już pierwszy punkt tego planu okazał się bardzo trudny. W pierwszej serii z drugim "Ghostem", prowadzonym przez będącego w świetnej formie Przemka Herdzinę, zremisowaliśmy 2-2 i to bardzo szczęśliwie. wesul partię z Markiem Gajdoszem miał przegraną, wystarczyło tylko by Adherent w ostatnim ruchu ze składu ANI położył banalne INIA - wybrał jednak opcję z bezsensowną stratą. Kolejne dwie serie również zakończyły się rezultatem 2-2 i przed ostatnią rundą zrobiło się nerwowo. Ale ostatnią serię wygraliśmy 3-1, w sporej mierze dzięki kolejnej metamorfozie robkama, który po pauzie w pierwszej serii odniósł w tym meczu trzy zwycięstwa, w tym właśnie w ostatniej serii z niepokonanym dotąd przez nas Albatrosem. Można było więc odetchnąć z ulgą. W najciekawszym z pozostałych meczów Mikrus wysoko wypunktował krakowian, przejmując tym samym fotel lidera. Rumianie nie mogli być jednak pewni złotego medalu, bo czekał ich jeszcze pojedynek z "Siódemką", na którą pozostawało nam mocno liczyć.

Wynik: 9-7
    Michał Musielak 0 - 0 -, bilans 10-5
    Przemek Rybicki 1 0 - 1 , bilans 11-5
    Stanisław Rydzik 0 1 1 1 , bilans 13-5
    Robert Kamiński - 1 1 1 , bilans 8-8
    Rafał Wesołowski 1 0 0 0 , bilans 8-7


Mecz szósty - ŁMKS I Łódź
Przedostatnia runda to mecz z teoretycznie całkiem mocną pierwszą drużyną Łodzi, dodatkowo mecz poszatkowany, bo jego pierwsza połowa rozegrana została w sobotę wieczorem, a druga w niedzielę rano. Sobotę zakończyliśmy rezultatem 5-3, co pozwalało udać się na spoczynek/mecz piłki/ ognisko/ konsumpcję hektolitrów piwa (niepotrzebne skreślić) względnie spokojnie. W niedzielę rano dorzuciliśmy kolejne 5-3, a robkam kontynuował swoją passę, wygrywając wszystkie cztery gry. Tyle samo partii wygrał w tym samym meczu Staszek, bezapelacyjny lider naszej drużyny. Dwie łatwiejsze przeszkody zostały pokonane, teraz czekała nas ta trudniejsza oraz oczekiwanie na wynik "Siódemki" w ostatniej rundzie, która to "Siódemka" w szóstej rundzie minimalnie, ale jednak wygrała z Krakowem, pozbawiając go tym samym szans na złoty medal i przedłużając swoje szanse na zwycięstwo.

Wynik: 10-6
    Michał Musielak 0 1 0 -, bilans 11-7
    Przemek Rybicki 0 - 1 0 , bilans 12-7
    Stanisław Rydzik 1 1 1 1 , bilans 17-5
    Robert Kamiński 1 1 1 1 , bilans 12-8
    Rafał Wesołowski - 0 - 0 , bilans 8-9


Mecz siódmy - "Ghost" I Kraków
Zaczęło się bardzo nerwowo. W pierwszej serii gość miał niewiele do powiedzenia w partii z Justyną Górką, a Koń niewiele więcej w partii z Kamilem Górką (choć gdyby redstar nie zablokował siódemki FETOWAŃ za 109, to kto wie...). Na szczęście formą błysnął wesul ogrywając świetnie grającego do tej pory grającego Tomka Ciejkę, a robkam szczęśliwie wygrał z Łukaszem Bobowskim, mimo że ten w przedostatnim ruchu położył zdawałoby się wygrywającego skrabla. Równie duże emocje robkam zafundował nam w drugiej serii, wygrywając z Lattią na wiszącej na ostatnim ułamku milimetra chorągiewce. I ta seria zakończyła się jednak wynikiem 2-2. Emocje sięgały więc zenitu. W trzeciej serii graliśmy w teoretycznie najsilniejszym składzie i teoria przełożyła się na praktykę - wygraliśmy tę serię do zera! Wydawałoby się więc, że jest bardzo dobrze, niestety w tej samej serii Wrocław przegrał z Rumią 1-3 i przegrywał w tamtym meczu już 4-8. Taki układ wyników dawał nam srebro bez względu na to co stałoby się w ostatniej serii, po cichu jednak wszyscy liczyliśmy na cud, to znaczy na to, że Wrocław wygra ostatnią serię do zera, a my co najmniej zremisujemy 2-2. Wcześniej jednak czekała nas w drużynie różnica zdań co do składu w ostatniej serii. Logika walki i zdrowy rozsądek nakazywałyby nie zmieniać składu, który wygrał 4-0, szczególnie, że walczyliśmy jeszcze o złoto (no i wszystko byłoby wtedy w zgodzie z przedturniejowymi ustaleniami), ale nie było w tej sprawie jednomyślności. W tej sytuacji decyzja należała do kapitana, czyli do mnie - mając do wyboru interes sportowy drużyny oraz dobrą atmosferę w drużynie, zdecydowałem się na to drugie, sadzając na ławkę siebie. Tę serię przegraliśmy 1-3, ale okazało się to i tak bez znaczenia, bo Rumia zamiast przegrać 0-4, wygrała 3-1 (a powinna nawet 4-0, gdyby nie głupia strata Homby w końcówce), tym samym zdobywając mistrzostwo Polski.

Wynik: 9-7
    Michał Musielak 0 - 1 -, bilans 12-8
    Przemek Rybicki - 0 1 0 , bilans 13-9
    Stanisław Rydzik 0 1 1 0 , bilans 19-7
    Robert Kamiński 1 1 1 1 , bilans 16-8
    Rafał Wesołowski 1 0 - 0 , bilans 9-11


Podsumowanie
Przed turniejem srebro wzięlibyśmy w ciemno, ale po turnieju pozostała odrobina niedosytu. Gdyby nie ta jedna partia z "Mikrusami", to to właśnie my wyprzedzilibyśmy ich o pół punktu... Nie ma jednak co gdybać, pozostaje się cieszyć, bo przecież drugie miejsce to też spory sukces. A Rumia na zwycięstwo w pełni zasłużyła - "nasz" Miłosz Wrzałek i Kazik Merklejn idealnie trafili z formą, zajmując dwa pierwsze miejsca w klasyfikacji indywidualnej, a reszta ich drużyny trzymała swój równy poziom. Gratulujemy raz jeszcze!

We wspomnianej klasyfikacji indywidualnej trzecie miejsce zajął Staszek Rydzik, mający dwie partie mniej. Był on zdecydowanym filarem naszej drużyny i za zgodą wszystkich to on właśnie rozegrał u nas najwięcej gier, osiągając bilans 19-7 i znakomity ranking 154,77. Drugim mocnym punktem zespołu, choć nieco nierówno grającym, okazał się Robert Kamiński, imponująco finiszując jedenastoma zwycięstwami i kończąc na rezultacie 16-8 i rankingu 146,17. W miarę równo grali Przemek Rybicki (13-9 i ranking 140,73) oraz Michał Musielak (12-8 i ranking 141,35), a i Rafał Wesołowski dzielnie walczył i gdyby nie słabsza druga połowa turnieju, pewnie osiągnąłby lepszy rezultat niż 9-11 i bardzo przyzwoity ranking 122,10. Biorąc pod uwagę rezultaty rankingowe, wszyscy zagraliśmy na wyższym poziomie niż teoretycznie można było się spodziewać i chyba to właśnie zdecydowało o końcowym sukcesie.

Atmosfera w drużynie była chyba całkiem dobra, pojawiła się tylko jedna wspomniana różnica zdań (i jeszcze jeden incydent na początku turnieju, ale wynikający wyłącznie z nieporozumienia). Mimo, że nie narzuciliśmy sobie żadnego sztywnego systemu rotacji składu, pozwolę sobie zaryzykować tezę, że zmiany przebiegały sprawnie i logicznie. Pieczołowicie przygotowywane przed turniejem statystyki nie okazały się aż tak bardzo potrzebne, ważniejsze były bieżące ustalenia i reagowanie na przebieg walki. Mam nadzieję, że nikt nie ma zastrzeżeń do mnie jako do kapitana.

Cóż, pozostaje tylko obiecać, że za rok powalczymy o odzyskanie tytułu, niezależnie od składu.

Qń.

PS. Może ktoś z drugiej drużyny też by coś skrobnął? Wszak piąte miejsce to też sukces godny opisania.

_________________
Królestwo za konia!


Ostatnio edytowano Pn cze 07, 2010 4:01 pm przez Koń, łącznie edytowano 4 razy

Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn cze 07, 2010 2:31 pm 
Offline

Dołączył(a): Pt wrz 21, 2007 11:58 pm
Posty: 293
Lokalizacja: Warszawa
Imię: Rafał
nazwisko: Wesolowski
Brawo Qń. Super relacja.

Ja od siebie tylko dodam (jako najsłabsze ogniwo), że poza drobnym zgrzytem przed ostatnia partią, wszystko było super, a Qń fantastycznie wywiązał się z roli kapitana.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: Pn cze 07, 2010 2:59 pm 
Offline

Dołączył(a): Pt kwi 25, 2008 7:44 am
Posty: 172
Lokalizacja: Kraków/Warszawa/Bydgoszcz
Imię: Michał
nazwisko: Musielak
wesul napisał(a):
(jako najsłabsze ogniwo)

Cóż, statystyki bezspornie świadczą o tym, że najsłabszym ogniwem byłem ja:

Mecze bez Przemka: 12-12 (50%)
Mecze bez Rafała: 19-13 (59%)
Mecze bez Staszka: 5-3 (63%)
Mecze bez Roberta: 11-5 (69%)
Mecze bez Michała: 22-10 (69%)

;)

Qń.

_________________
Królestwo za konia!


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL